poniedziałek, 7 maja 2018

Rozdział 1 - Daenyra

Głośny szum morskich fal rozbijających się o kamieniste zbocza Smoczej Skały zagłuszał moje myśli. Ponad bezkresnym oceanem rozciągało się bladoniebieskie niebo, wolne od najmniejszej chmury. Delikatny wietrzyk poruszał długimi, srebrnymi splotami moich włosów. Był to jeden z pogodnych dni w tej części Siedmiu Królestw, jeden z niewielu w ostatnim czasie. Lato zdawało się kroczyć ku końcowi, wlokąc za sobą zimne wichry z Północy. Nadchodzi zima, tak brzmiała dewiza Starków, która zdawała się w końcu spełniać.
Przesunęłam dłonią po czarnym, szorstkim kamieniu balkonu mojej komnaty. Czułam na sobie wzrok kamiennej wiwerny, która siedziała z rozłożonymi skrzydłami tuż nade mną. ...
- Jesteś pewna, że tego chcesz? - Usłyszałam za sobą głos. Odwróciłam się do Ellyn Velaryon, opierającej się o ścianę przy wejściu. Rok młodsza i trochę strachliwa, lecz jej jasne włosy i fioletowe oczy świadczyły o valyriańskim pochodzeniu, była więc dla mnie najodpowiedniejszą towarzyszką na tej wyspie.
- Dlaczego miałabym nie chcieć? - odparłam zdziwiona. Dziewczyna spuściła wzrok, niepewna czy może dalej mówić.
- Nie chciałabym cię urazić, ale... - zaczęła cicho - ... może to jakiś znak?
- Znak? - Uniosłam wysoko brwi, czując napływającą irytację.
- Tyle razy już próbowałaś... i każda próba kończyła się niepowodzeniem.
- Tym razem się uda - rzekłam pewnym tonem. - Musi się udać.
Ellyn milczała. Westchnęłam i weszłam do komnaty. Na łożu leżał cienki płaszcz z surowej bawełny?. Zarzuciłam go na swoje jedwabie, spoglądając na Ellyn.
- Tak czy inaczej, znów tam pójdę. Jeśli chcesz, możesz mi towarzyszyć.
- To chyba nie jest zbyt bezpieczne miejsce, przynajmniej dla mnie.
- W każdej chwili mogę ci rozkazać się tam udać - dodałam chłodniejszym tonem. Zrezygnowana Ellyn pokiwała głową na znak zgody.
Zeszłyśmy po schodach w dół Kamiennego Bębna, centralnego donżonu Smoczej Skały, gdzie mieściła się moja sypialnia. Stojący przy wejściu do wieży wartownicy rozsunęli przed nami włócznie. Wyszłyśmy przez tylną bramę na wąską, stromą ścieżkę, wydeptaną w zboczu góry. Z wnętrza wulkanu



3 komentarze: